Szanowni Państwo Koleżanki i Koledzy Pszczelarze

Kontynuując wątek jak powinien działać Polski Związek Pszczelarski opisze teraz mój pogląd na zagadnienie Środków Ochrony Roślin.

Dlaczego zaczynam od tego tematu? Jutro (27.01.2017) w Ministerstwie Rolnictwa odbędzie się kolejne spotkanie robocze, na którym zostaną omówione aspekty związane z oceną na poziomie Unii Europejskiej substancji czynnych z grupy neonikotynoidów oraz stosowaniem środków ochrony roślin przy zapewnieniu bezpieczeństwa owadów zapylających.

Co nam (społeczeństwu) dają pszczoły?

Rozpoczynając dyskusję o pszczołach i pszczelarstwie należy na samym początku zdać sobie sprawę, do czego i co nam dają pszczoły. Bo pszczoły to nie tylko miód i produkty pszczele. Pszczoły to głównie zapylanie, do 80% roślin zależnych jest od zapylaczy od ich pracy. Przy czym w obecnym z chemizowanym środowisku trudno o inne zapylacze, które by sprostały intensyfikacji rolnictwa, jedynie pszczoły dają radę. W USA za jedna rodzinę pszczelą zapylającą uprawy migdałów czy pomarańczy plantatorzy płaca po 100 dolarów, tylko za jej postawienie na okres kwitnięcia upraw. U nas w Europie na takie kwoty liczyć nie możemy, a właściwie nie ma tradycji płacenia za postawienie rodzin pszczelich na plantacjach rolniczych czy sadowniczych. Pszczoła miodna jest podstawowym gatunkiem zapylającym w Europie i w Polsce. Pozytywny wpływ pszczół na rolnictwo, środowisko naturalne a konsekwencji na gospodarkę narodową nie budzi najmniejszych wątpliwości. Ponadto pszczoły stanowią swoisty marker czystości środowiska. Tam gdzie żyją pszczoły i mają się dobrze, to te środowisko, to otoczenie, też jest przyjazne dla człowieka.

Obserwowany w ostatnich latach, przybierający na sile upadek rodzin pszczelich w Polsce, Europie i na świecie powinien dawać do myślenia decydentom ludziom stanowiącym prawo, gdyż to dzięki nim możemy powstrzymać destrukcyjne działania człowieka, o których dowiadujemy się dzięki pszczołom. Ktoś postarał się wyliczyć, jakie korzyści płyną z pracy pszczół? Wartość pracy pszczół wyceniana jest na ponad 1200 euro. Dlatego rozpatrując w dalszej części problemy pszczelarstwa należy patrzeć nań, jako dobro, które należy wspierać i wzmacniać prawnie, ekonomicznie i organizacyjnie.

Środki Ochrony Roślin.

ŚOR i zatrucia pszczół nimi spowodowane są na drugim miejscu po chorobach występujących w pasiekach, wśród istotnych czynników zagrażający pszczelarstwu. Problem ten w Polsce dotyka corocznie od 5 do 20% rodzin pszczelich (zatrucia i podtrucia). Gdzie tkwi problem, przede wszystkim u rolników, brakuje wiedzy dotyczącej biologii pszczoły, bezpiecznego stosowania środków ochrony roślin i pory stosowania ŚOR.

Problemy z tym związane powstają również w momencie stwierdzenia wytrucia. Gminy w przypadku zgłoszenia przez pszczelarza wytrucia pszczół nie zawsze wiedzą jak sobie radzić z problemem. Powstają niepotrzebne konflikty między pszczelarzem a rolnikiem. Jednak mimo tych problemów musimy sobie zdać sprawę, że ani rolnicy nie zrezygnują ze stosowania chemii w agrotechnice i ochronie roślin a także pszczelarze nie zaprzestaną wywozić pszczół na pożytki towarowe na plantacjach roślin uprawnych.

Należy dążyć do kompromisu.

Dziś to pszczelarze są największymi ekologami, to my informujemy o nadmiernym stosowaniu chemii w rolnictwie. Jednak w celu unikania wytruć musimy zintensyfikować działania zmierzające do zwiększania świadomości rolników wykonujących zabiegi chemicznej ochrony roślin. Jestem głęboko przekonany, że jest to najskuteczniejsza metoda przeciwdziałania wytruciom pszczół. Obecnie budowanie tej świadomości odbywa się podczas tzw. „kursów chemizacyjnych”. Jednak jak twierdzą rolnicy nie wszystkie firmy prowadzące szkolenia chemizacyjne uwzględniają w swoich programach szkoleniowych zagadnienie ochrony zapylaczy. Wydaje się być ze wszech miar uzasadnionym, aby kwestie te stały się punktem obowiązkowym na tego typu szkoleniach. Takich zapisów domagaliśmy się podczas pisania ustawy o Środkach Ochrony Roślin a potem podczas prac nad zmianami do tej ustawy. Jednak o to powinny zabiegać organizacje rolnicze, aby tych szkoleń i akcji informacyjnych było jak najwięcej. A następnie egzekwowanie pozyskanej wiedzy zwłaszcza w okresach poprzedzających i w trakcie okresów intensywnego stosowania ŚOR.


Błędne zapisy w ustawie o ŚOR.

ŚOR są potężnymi truciznami, których nieodpowiedzialne stosowanie naraża nas i nasze środowisko na zniszczenia, skutki, których możemy odczuwać latami a naprawienie ich może trwać bardzo długo.

- łatwość wprowadzania nowych środków,

- możliwość sprzedaży przeterminowanych ŚOR gdzie odpowiedzialność za wprowadzenie nie bierze na siebie producent a dystrybutor,

- brak wystarczających szkoleń dla operatorów opryskiwaczy z zakresu ochrony owadów zapylających i ich pożytecznej roli dla rolnictwa,

- nieporadność PIORIN, brak środków na funkcjonowanie w terenie a kary, jakie mogą wystawić za nieprawidłowe stosowanie ŚOR są niewspółmierne niskie do skutków, jakie może wywołać takie podejście.

Rolnicy często dla obniżenia kosztów zabiegów mieszają na własną rękę ŚOR czy nawozy nie zdając sobie sprawy, jakie efekty może wywołać synergia tych środków.

My, pszczelarze chcemy współpracować z rolnikami, bo tak jak napisałem wcześniej, naszą zapłatą za zapylanie na razie tylko jest miód, dlatego chcemy pozyskać jak najwięcej dobrego miodu, dostarczając w zamian owady zapylające środowisku bez obaw o zatrucia czy podtrucia. Uproszczenie procedury postępowania likwidacyjnego szkód spowodowanych zatruciami środkami ochrony roślin. Uświadomienie sobie, że żywność, która jest sprzedawana dla ludzi powinna być bezpieczna wolna od pozostałości a będzie bezpieczna wtedy, gdy pszczoły będą w naszym otoczeniu. Jeżeli pszczoły maja się dobrze to znaczy, że środowisko jest czyste, jeżeli jest nieodpowiedzialne stosowanie środków ochrony roślin najpierw odbija się to na pszczołach a potem na ludziach. Na nic przesuwanie granic dopuszczalnych pozostałości ŚOR w roślinach, to zawsze odbija się źle na zdrowiu człowieka i środowisku.

Co my, jako organizacja co Zarząd PZP w tym temacie musi zrobić?

1.Doprowadzić do takich uregulowań prawnych, aby na szkoleniach chemizacyjnych dla rolników było więcej o ochronie zapylaczy i ich pożytecznej roli w środowisku.

2. Uproszczenie procedury postępowania likwidacyjnego szkód spowodowanych zatruciami środkami ochrony roślin. Jeden telefon do koordynatora działań kryzysowych w gminie czy powiecie a on już powinien wiedzieć dalej, kogo zawiadomić, jakie służby uruchomić. Dostępność 7 dni w tygodniu.

3. Przekonanie organizacji rolniczych, że to one musza dbać o edukację rolników, przeprowadzać szkolenia wśród swoich członków z zakresu ochrony zapylaczy i ich pożytecznej roli w środowisku.

4. Doprowadzić do powstania funduszu odszkodowawczego. Dystrybutorzy środków ochrony roślin, muszą stworzyć fundusz odszkodowawczy dla poszkodowanych pszczelarzy w skutek nieprawidłowego stosowania śor. Pszczelarz tracąc pszczoły na plantacji rzepaku zostaje bez środków do życia na najbliższy rok. Rolnik płaci niską karę i może ma wyrzuty sumienia. Dystrybutor ŚOR zadowolony, że sprzedał truciznę i liczy tylko zyski.

5. Uświadamianie, że żywność, która jest sprzedawana dla ludzi powinna być bezpieczna wolna od pozostałości a będzie bezpieczna wtedy, gdy pszczoły będą w naszym otoczeniu. Jeżeli pszczoły mają się dobrze to znaczy, że środowisko jest czyste. Jeżeli jest nieodpowiedzialne stosowanie środków ochrony roślin, najpierw odbija się to na pszczołach a potem na ludziach. Na nic przesuwanie granic dopuszczalnych pozostałości ŚOR w roślinach to zawsze odbija się źle na zdrowiu człowieka i środowisku.

6. Pomoc Prawna dla poszkodowanych pszczelarzy.

Czy coś więcej można zrobić?

Tak, współpracować z Greenpeacem nad monitoringiem wprowadzanych substancji aktywnych w ŚOR.


Neonikotynoidy: groźne nie tylko dla pszczół













Głosy w dyskusji:


Czytając wszystkie przesyłane informację chcę się podzielić takim spostrzeżeniem, co do stosowania ŚOR . Dotąd dopóki prawo będzie martwe to rolnik będzie łamał prawo i będzie miał gdzieś "jakieś" przepisy, co do stosowania ŚOR". Popieram Kolegę i myślę, że należy zacząć od uświadamiania i szkolenia rolników, ale nie takiego szkolenia jak w naszej gminie odbyło się 2015 roku. Prezes naszego koła postanowił się udać na takie szkolenie (było to szkolenie z zakresu stosowania przez rolników SOR) prowadzący to szkolenie był zdziwiony, że oprysku rolnicy nie mogą stosować np. w południe. Same szkolenia winny być przeprowadzane sumiennie mam tu na myśli takie uwagi (to nie są wyssane z palca) samo zdobycie certyfikatu na opryskiwacz załatwiane jest w ten sposób, że rolnik jedzie na przegląd opryskiwacz tylko i wyłącznie samochodem osobowym a opryskiwacz jak był nie sprawny tak jest dalej, ale w "papierach wszystko gra" certyfikujący kasę zgoli i jest git. Co do szkoleń wiem, że jeżeli jest np. szkolenie dwudniowe to wystarczy w drugim dniu na koniec szkolenia wpisać się na listę i dokonać stosownej opłaty a uzyska się zaświadczenie o tym, że się odbyło takowe szkolenie. Dlaczego piszę o takich banalnych sprawach, bo uważam, że dotąd dopóki w kwestii stosowania ŚOR przez rolników prawo będzie martwe to my pszczelarze nic nie osiągniemy. Uważam, że jeżeli by się udowodniło rolnikowi rażące naruszenie przepisów, co do stosowania ŚOR to ARR winna nałożyć karę na rolnika poprzez zmniejszenie dopłat. Taka propozycja została zgłoszona na walnym zjeździe Świętokrzyskich pszczelarzy (tak nawiasem jestem bardzo ciekawy czy delegaci do PZP to zgłoszą na zjeździe). Nie jestem zwolennikiem karania, ale sądzę, że jeżeli by się taka sytuacja zdarzyła to jak się to mówi wieść gminna by się rozeszła w piorunującym tempie, że jakiś tam xxxxxxxx ma zabrane w części dopłaty za np. oprysk rzepaku w dzień, czy następny wyjechałby w pole myślę, że nie i już nie trzeba by było następnych karać, myślę, że informacji na ten i inne problemy dot. pszczelarstwa winny się częściej ukazywać w środkach masowego przekazu państwowych, nie komercyjnych, bo tu zapewne trzeba płacić. Ale to winni załatwić ci, którzy podejmują się nas reprezentować na zewnątrz bo to te osoby chcą być np. delegatem czy Prezesem itp. nikt na siłę nie robi z nikogo Prezesa. MK

...........................

To zarząd PZP powinien ruszyć związki w terenie. Wytyczyć kierunki działań, wyznaczyć osoby odpowiedzialne, dać przykłady do naśladowania. Większość związków działa bez pomysłu. Przykład ………………., zebrania prezesów 2 razy w roku, wiosenne-odczytanie sprawozdań, jesienne-omówienie KPWP, rzucone pomysły nie są podejmowane, całkowity brak zrozumienia potrzeb pszczół ,brak współpracy z PIORIN, Powiatowymi czy Wojewódzkimi Zarządami Dróg, Nadleśnictwami, Inspekcją Weterynaryjną itp. Zarząd skupiają się na KPWP[czyli biurokracji] i tradycji [czyli wycieczkach, kiermaszach, wystawach, pielgrzymkach itp.] Tradycja jest oczywiście ważna, ale bez przesady. Przedstawione postulaty dotyczące ŚOR są bardzo słuszne, ale nawet gdyby udało się je przeforsować, to potrzeba jeszcze LUDZI którzy będą wiedzieli jak zadziałać. Pozdrawiam i kibicuję HS.

Jeżeli masz uwagi w tym temacie to je napisz. Zostaną umieszczone na stronie ;)

Zapisz się na newsletera, a będziesz otrzymywać aktualne informacje.

Przepisz kod z obrazka
Captcha
Nasi Partnerzy